FIRST LEAGUE – 21-29. MAR 2026

Dwa ostatnie weekendy, to półmetek rundy zasadniczej na poziomie First League. Każda z drużyn, jeżeli do tej pory coś tam się w jej grze nie układało, ma jeszcze szasę to zmienić. Powiedzmy sobie jednak wprost: To już ostatnia chwila. Jeszcze chwila i będzie bardzo trudo myśleć o fazie play off, a ci, którym szczęście nie dopisze będą musieli się pogodzić wręcz ze spadkiem do niższej klasy rozgrywkowej.

Do serca wzięli sobie to Amatorzy, którzy sezon zaczęli od bilansu 0-5. Ostatnie dwie kolejki, to już była zupełnie inna drużyna, a efekt tego to dwa zwycięstwa i totalny zwrot akcji w ligowej tabeli. Tuż nad nimi mamy kilka ekip z trzema lub czterema zwycięstwami. Mamy Orły Temidy, nad którymi wisi widmo walkowera po przełożeniu meczu w pierwszej kolejki. Kwiecień będzie w związku z tym niezwykle emocjonujący.
.
Z dwunastu meczów, jakie pierwszoligowcy rozegrali w ostatnie dwa weekendy wybrałem sześć, gdzie działo się naprawdę sporo.
.
🏀  Zaczynam od AMATORÓW, bo oni serio są ostatnio gwarantem emocji od pierwszych do ostatnich sekund. Starcie z BLAZERS 2 to był totalny „triller”. Tutaj w jakimś sensie nie ma co się szczególnie rozpisywać, bo jak opisać absolutnie wyrównany charakter tego spotkania. Cały czas punkt za punkt. Kolejne remisy, kolejne zmiany prowadzenia. Żadnej stronie nei udało się odskoczyć na więcej niż dosłownie kilka małych punkcików. Przed ostatnią kwartą – a jakże! – remis 42:42! Końcówka. Amatorom dopisuje szczęście. Na niecałą minutę przed końcem są na -2. Wyrównują rzutem za 2 punkty, a dodatkowo mamy odgwizdany faul i Artsiom Yudovin staje przed szasną obdarowania swojej drużyny prowadzeniem. Udaje mu się! Chwilę później udana akcja Blazers – Nikita Stetsiura zdobywa 2 punkty i jego drużyna ponownie jest na plusie. Decydująca akcja nalezy jednak do Amatorów. Dzmitry Saravoitau kilka sekund przed końcem regulaminowego czasu daje swojej drużynie prowadzenie! Blazers mają jeszcze rzut. Piłka idzie dobrze, ale jednak odbija się od obręczy!
.
🏀 PUMY BETNU zaczęli mecz z HUTNICZYMI WILKAMI wybornie. Znaczy… W sumie to zwyczajnie grali swoje zdobywając w połowe starcia 35 punktów. To raczej rywale mieli zdecydowanie pod górkę ze sutecznością rzutów. W połowie meczu przegrywali aż 20:35 i ich sytuacja była nie do pozazdroszczenia. I tutaj nastąpił jakiś niesamowity, dosłownie niepowtarzalny zwrot akcji. Trzecią kwartę „Wilki” wygrali aż 20:2! Normalnie dwanaście minut, które wstrząsnęły światem, światem Pum Betonu oczywiście. Nic im nie wpadało! Jeden celny rzut, reszta same pudła! W ostatnią odsłonię wchodzili już będąc na minusie (37:40)! Ostatnia kwarta pod wzgledem rzutowym Pumom nawet się układała. Mogliby nawiązać walkę, gdyby nie aż osiem straconych piłek na rzecz rywali. Ostatecznie należy powiedzieć, że ofensywnie te finałowe dwadzieścia cztery minuty „Pumom” nie wyszły. Hutnicze Wilki po takim meczu mają powody do zadowolenia (56:48).
.
🏀 OSTAP RUSZTOWANIA dowiedzieli się w ostatni weekend, że nikogo na tym poziomie lekceważyć nie można. Mecz z KOMANDOSI JEDZĄ GWOŹDZIE z miejsca zaczął się im ukłądać. Już w połowie pierwszej odsłony byli na +14. Potem lekkie wahanie formy, ale w kolejnej kwarcie ponownie wszystko było jak należy i po raz drugi +14 na tablicy wyników. „Ostapy” musieli chyba uwierzyć, że tak już zwyczajnie będzie. Zlekceważyli rywali, a ci brutalnie to wykorzystali. Jeszcze przed końcem drugiej kwarty prawie doprowadzili do remisu. Co nie udało się przed przerwą, to udało się po wznowieniu gry. Szok i niedowierzanie. Niepokonani na tamten moment byli uczestnicy Champions League zaczęli się gubić. Na początku czwartej kwarty byli już na -10! Wzięli się do roboty. Zanotowali piękny „run” 12:0 i na moment byli ponownie na prowadzeniu – niewielkim. Ostatnie minuty były niezwykle nerwowe. Obie strony szukały swoich szans. Te się pojawiały, ale wykorzystali je w zasadzie tylko „Komandosi. Mecz zamknęli serią 7:0. Sensacja stała się faktem (74:67)! Po stronie zwycięzców dobre zawody Jana Kajkowskiego (24 pkt, 7 zb, 2 as, 2 prz). „Double-double” Mateusza Woźniaka (11 pkt, 12 zb).
.
🏀 WARSAW RAPTORS zaczęli w zasadzie tak jak zwykle. Ich taktyka w tym sezonie to w praktyce dobrze oberwać od razu na starcie meczu, a potem bohatersko odrabiać straty. Nigdy jeszcze im się to nie udało, choć w starciu z HUTNICZYMI WILKAMI byli naprawdę blisko. Pierwszą kwartę skończyli na -14 dając zdobyć przeciwnikom aż 30 punktów. Druga odsłona w zasadzie bez zmian i -19 tuż przed jej końcem. Ostatecznie Hutnicze Wilki schodziły na przerwę między połowami z wynikiem 48:36. Zmiana koszy i „Raptorsi” zaskoczyli rywali. To była najlepsza koszykówka, jaką zagrali tego dnia. Totalnie nie wiadomo kiedy doprowadzili do remisu. Jak szybko odrobili straty, tak szybko ponownie wylądowali na -13. Ostatnia kwarta stała pod znakiem kontroli wyniku po stronie Hutniczych Wilków. Drugi raz już nie dali się zaskoczyć (82:78). Świetne zawody Mykhailo Stonozhenko (33 pkt – 9×3!, 5 zb, 7 zb, 6 prz). Jak widać trafił DZIEWIĘĆ TRÓJEK! Co ciekawe niemal w ogóle nie rzucał z gry z bliższej odległości (1/2 2FG).
.
🏀 AMATORZY serio pokazują, że mają „pierwszoligowy charakter”. Nie zawsze grają fajny basket, ale zawsze, absolutnie zawsze walczą o każdy centymetr parkietu i o każdą piłkę. PUMY BETONU zaskoczyli. Wymusili na rywalach aż 19 strat piłki, które zamienili na 27 punktów! Mecz – jak to w przypadku Amatorów – bardzo wyrównany. Poza nielicznymi wyjątkami – dosłownie kilkuminutowymi – żadna z drużyn nie prowadziła więcej niż 5ma punktami. Na prowadzeniu glównie Amatorzy, ale „Pumy” cały czas niezwykle blisko. W ostatniej kwarcie nie dopisała im skutezność rzutowa, które wtórowały wspomniane straty piłki. Amoatorom na niecałą minutę przed końcem udało się dzięki temu wyjść na +6. Absolutnie kluczowy moment końcówki. Amatorzy wygrali drugi mecz z rzędu (52:47). Bardzo solidny występ Mikołaja Jesionka (20 pkt, 11 zb, 3 as). Niestety był zbyt osamotniony w robocie. Po stronie Amatorów Yahor Anikei i Artsiom Yudovin zdobyli wspólnie 32 punkty.
.
🏀 BLAZERS 2 nie mają ostatnio szczęścia w końcówkach. Mecz z INDEX MOCY to było naprawdę ciekawe widowisko. Obie drużyny wychodziły z siebie, żeby wyjść z WBA Arena w glorii zwycięzców. Poza kilkoma minutami z trzeciej kwarty na prowadzeniu nieprzerwanie widzieliśmy Index Mocy. Pod koniec pierwszej odsłony to było solidne +10, ale to był pierwszy i ostatni raz, kiedy ich przewaga była prezentowana w postaci dwóch cyfr. Blazers szybko ją zniwelowali. Po rozpoczęciu trzeciej kwarty mecz cały czas oscylował w okolicach remisu. W ostatnich dwunastu minutach więcej do powiedzenia mieli reprezentanci Indexu. Końcówka na noże. Przez ostatnie półtorej minuty żadna z drużyn nie zdobyła punktów „z gry”, za to widzieliśmy aż dziewięć rzutów wolnych – w tym jeden po faulu technicznym. Z tej wojny nerwów zwycięsko wyszli panowie z Indexu Mocy (62:60).
Marcin Krysiak
Stowarzyszenie Warszawski Basket
.
Liga WBA – z pasji do basketu‼🏀🧡
2. Liga

Previous article

SECOND LEAGUE – 21-29. MAR 2026